You are not logged in.

Aliar

Intermediate

  • "Aliar" started this thread

Posts: 388

Location: Mezopotamia

  • Send private message

1

Sunday, January 11th 2009, 8:50am

Podróże i przygody

Historie waszych postaci przed/po odwiedzeniu gospody.
Po co Ci uszy?

Wystarczy klik!

2

Tuesday, January 13th 2009, 11:00pm

Droga dłużyła się. Wyruszając z Krainy, którą kochał, która była jego domem, która go wychowała, i w której został obdarzony swoimi zdolnościami, nie spodziewał się, że droga, którą dane mu będzie przybyć będzie tak długa. Stepowe równiny zdawały się nie mieć końca. Tylko od czasu, spłoszone stado dzikich koni, wznosiło wstęgi kurzu nad polami. Widoczne były one z daleka, tak, że dla wędrowców, którzy zapuścili się w te strony, stanowiły jedyne urozmaicenie, od otaczających ich równinnych ziemi. Po czterech dniach, które zdawały się wiecznością, o wschodzie słońca, zobaczył po raz pierwszy na horyzoncie coś, co nie wyglądało jak wszechobecny jeszcze tak niedawno step. Zieleń która widniała na horyzoncie była jakby ulgą dla oczu, dającą
możliwość nadania sobie nowego celu, celu do którego warto było dążyć, do celu, który tak bardzo przypominał dom...
I love Smell of napalm in the morning.. :rotfl:

3

Wednesday, January 14th 2009, 8:27am

Po wyczerpujących walkach w Tamriel i znudzony ciągłym ratowaniem tej krainy przed wampirami, nekromantami, antycznymi bogami i Bóg jeden wie przed czym jeszcze, Neverar postanowił wyruszyć w pachnący licznymi przygodami świat. W tym celu spakował najpotrzebniejsze przedmioty (pralkę, lodówkę, żelazko, belę płótna,bryłkę węgla, skrzynię skoomy, worek księżycowego cukru, palnik i moździerz oraz znalezioną dawno temu w jakichś dwemerowych ruinach spaloną żarówkę dwemerów). Niestety wszystkie pieniądze wydał na skoome i brandy z Tamriel wiec nie wziął ani sztuki złota.
Tak przygotowany ubrał się w swoją zbroję wziął broń, maleńki plecaczek z ekwipunkiem i wyruszył ze swego rodzinnego miasta Balmora w świat..... Wędrował ku wybrzeżom wyspy gdzie czekał na niego statek gdy dotarł do małej wioski Khuul wsiadł na okręt swego przyjaciela i razem popłynęli by odnaleźć miejsce gdzie kończy się świat.
80 dnia podróży rozpętała się okropna burza która targała okrętem niczym wiatr liściem. Po niezliczonych godzinach zmagania się z falami okręt poddał się ich władzy i zwyczajnie zatonął. Rano gdy Neverar otworzył oczy zobaczył inny świat pełen dziwnych stworzeń nieznanych mu z żadnych podań. Rozejrzał się dookoła i na wzgórzu ujrzał gospodę, nie mając nic do stracenia udał się w jej kierunku....
Bądź człowiekiem daj wasala :) Wystarczy rejestracja na R5.
http://r5.bloodwars.interia.pl/r.php?r=52358

This post has been edited 1 times, last edit by "AdamDante" (Jan 14th 2009, 8:53am)


rumi_PL

Trainee

Posts: 108

Location: Piotrków Trybunalski

  • Send private message

4

Wednesday, January 14th 2009, 2:16pm

Wędrowiec Rumik wraz ze swoią misją zbierania artefaktów pospolicie zwanych żarówką podróżował z jednego miasta do innego.Przebył on wiele krain i poznał niejednego maga, elfa czy orka.Po wyczerpujących poszukiwania żarówek w Kornwalli, Rumik wszedł do tajemniczego lasu niedaleko wodospadu bell.Spotkał on tam wiele mitycznych i strasznych bestii, które tam na niego czychały.Cudem uszedł z życiem i o mało co nie został pożarty przez wielkiego trola.Biegł, aż się za nim kurzyło i uciekł tym bestią.Tak trafił do tajemniczej gospody...
PS3>>rumi55
(\__/)
(O.o )
(> < )

To jest Króliczek, Wielki Władca.
Skopiuj sobie Króliczka do profilu aby pomóc mu
opanować świat.

This post has been edited 1 times, last edit by "rumi_PL" (Jan 14th 2009, 2:21pm)


czarny syn

Intermediate

Posts: 184

Location: skar kam

  • Send private message

5

Thursday, January 15th 2009, 1:42pm

Wzbił się w przestworza na swych czarnych skrzydłach. Zaszumiało w powietrzu.
Czarny Syn skorzystał z podpowiedzi Sir Kupy i udał się w kierunku Mrocznej Kniei. Wędrował przez dwa dni - lecz nic tam nie znalazł. Udał się w kierunku groty Kapucynek i dalej wędrował - lecz nie mógł znaleźć "Wielkiego Dębu". Siadłwszy na kamieniu zaczął się zastanawiać czy Sir Kupa nie zażartował z niego. Jego głowę przepełniła jedna myśl . Postanowił poszukać samemu jakiś rzemieślników. Po długiej wędrówce u podnóża gór natknął się na dziwny krąg. Składał się z dużych kamieni - tak jakby stanowił okrąg starożytnych kamieni liturgicznych - menhirów. Przyjrzał się im bliżej.
Jaki lud stworzył to miejsce? Tarcza słoneczna schowała się, ostatnie promienie słońca zniknęły za horyzontem. I wtedy miejsce to okazało się wrogie. Zza kamieni wychyliły głowy potworów i okrutnego wodza: ATTYLI. Czarny Syn dobył swego oręża i ruszył naprzeciwko dobrze uzbrojonej hordy. Skrzydła jego biły wrogów; broń wibrowała w jego ręku, uderzenia stali o stal było słychać w odległości wielu wiorst. Ranek odkrył pobojowisko. W kamiennym kręgu widać było trupy wrogów - barbarzyńców i wandali - a na samym środku ich wodza - Attyli.
Czarny syn rozejrzał się dookoła i spostrzegł wśród ciał błyszczące kształty dziwnego hełmu. Rozpoznał to dzieło krasnoludów - to Majestatyczny Hełm. Włożywszy go do sakwy postanowił nie czekać na kolejną noc - rozwinął skrzydłą i poszybował w kierunku Gospody.

This post has been edited 1 times, last edit by "czarny syn" (Jan 15th 2009, 2:10pm)


Aliar

Intermediate

  • "Aliar" started this thread

Posts: 388

Location: Mezopotamia

  • Send private message

6

Friday, January 16th 2009, 11:51am

// Mieliśmy nie robić z siebie pół-boga ;p trochę realizmu... Jak mawiał jeden z moich ulubionych bohaterów: "Każdy szermierz d**a, kiedy wrogów kupa"

//Tutaj wulgaryzmów też nie wolno pisać :P
KC.
Po co Ci uszy?

Wystarczy klik!

This post has been edited 2 times, last edit by "KruczoCzarny" (Jan 16th 2009, 12:15pm)


Posts: 115

Location: Karak Krakoff

  • Send private message

7

Friday, January 16th 2009, 4:46pm

D**a to chyba nie taki wulgaryzm, zwłaszcza jak występuje w cytacie. ;)
A co do półbogów - w realiach timeage'a chyba wyczyszczenie lokacji samy bohaterem (lokacja słaba, bohater silny) nie jest aż takim przeładowaniem? ;> pytanie czy faktycznie ma tak napakowanego bohatera. :P

// Taki czy owaki - wulgaryzm to wulgaryzm, to akurat u nas jest piłowane bez litości :P
_______________________________________________________________________________________________________

- Co robi typowy multikonto-player po orgazmie?
- Przełącza z redtube'a na Time Edge.
_____________________________________________________________________________________________
Nie podoba się? To nie graj!
_______________________________________________________________________________________________________

This post has been edited 1 times, last edit by "KruczoCzarny" (Jan 17th 2009, 1:32am)


Aliar

Intermediate

  • "Aliar" started this thread

Posts: 388

Location: Mezopotamia

  • Send private message

8

Saturday, January 17th 2009, 8:33am

Miał być humor Sapkowskiego, to jest :D

// Celna riposta ;D Ale gwiazdkujcie, to nie będę się czepiać ^^
ps -> chędożyć, na pohybel, czy rzyć można używać ;P
KC.
Po co Ci uszy?

Wystarczy klik!

This post has been edited 2 times, last edit by "KruczoCzarny" (Jan 18th 2009, 11:00am)


ptz

Trainee

Posts: 91

Location: Białystok

  • Send private message

9

Sunday, January 18th 2009, 1:07am

Raczej na poHybel ;p a swoją drogą to znaczy to samo co na szubiennicę, czyli nic w tym brzydkiego nie ma ;p gorzej jakby cytować całą frazę ;p

// fakt, ale gafa -.-
xD

This post has been edited 1 times, last edit by "KruczoCzarny" (Jan 18th 2009, 11:00am)


Aliar

Intermediate

  • "Aliar" started this thread

Posts: 388

Location: Mezopotamia

  • Send private message

10

Sunday, January 18th 2009, 10:44am

Tja, ale mój ulubiony tekst to i tak: "Wychędożyli nas bez łoju" :D
Po co Ci uszy?

Wystarczy klik!

11

Tuesday, January 20th 2009, 10:13pm

Paweł za radą Mojo wyruszył w kierunku bagien za plecami po zachodniej stronie świata widział tylko bezkresne i nieprzebyte morze.
Na południo pasmo gór które nazywano "Górami Południowymi" wiodły do lodowej krainy, wiecznie skutej lodem nie ma zamieszkiwała tamtych surowych terenów żadna we współczesnym świecie cywilizacja. Paweł słyszał o tej tajemniczej krainie i żyjących tam krasnoludach i "ludziach śniegu" wiele opowieści choć do końca w żadną nie wierzył, wiedział jedynie że istnieje legenda o pradawnym skarbie ukrytym w sercu gór.
Wschodnią część świata zamieszkiwali rdzennie elfy i również po wielkiej wojnie ludzie. Podobno jest tam również wejście do podziemia i do straszliwego potwora który pożerał dziewice uwięzionego dzięki mocy pradawnych ale to są już bajki dla dzieci.
Na Północy rozciągały się bezkresne równiny i podmokłe tereny które nie zostały jeszcze ucywilizowane przez nikogo i zamieszkałe na stałe. Na równinach żyli ludzie budując tam swoje ogromne warownie i zamczyska. Uważają się również za panów świata. Obecnie żyją w pokoju ze wszystkimi znanymi rasami.
To wszystko co Paweł słyszał o otaczającym go świecie.
Paweł po pół dniowym marszu doszedł do bagien pomyślał tylko "utopce, wilki,ghule nocami" i sami Bogowie wiedzą co jeszcze. Dobra zabierajmy się do pracy - powiedział do siebie Paweł. Zauważył ścieżkę którą zaczął podążać mijając na około zbiorniki wody/torfu/bagna. Wszedł w gęsty las, po czym z wody wyskoczyły 3 utopce ! Tuż przed jego oczyma
szybkim ruchem uderzył jednego prawą pięścią przebijając policzek kolcami szybko dobył miecza po czym zrobił szybki cięcie rozcinając szyję jednemu z nich, szerokim pirułetem z cięciem z zranił trzeciego po czym wykonał 3 szybkie cięcia zadawając mu śmiertelne rany, widząc pierwszego który nie mógł się pozbierać z ziemi dobił go chwytając za ostrze, robiąc szeroki zamach i wbijając rękojeść prosto w klatkę piersiową - potwór skonał z przerażającym krzykiem. Pewnie wzywał króla utopców, trzeba się pospieszyć... robi się tu nie ciekawie- mówił do siebie Paweł w myślach. Wyciął szybkimi ruchami języki i wydłubał oczy utopcą przydatne do przyrządzania mikstur alchemicznych.Paweł pobiegł w głąb bagien jego uwagę zwróciły spalone rośliny pomyślał - pewnie coś lub ktoś zapruszyło ogień i zapłonął gaz bagienny. W końcu dobiegł do bagna jaszczurek. Spojrzał... i ku jego ździwieniu jaj były wielkości jego głowy. Ściągnął rękawice i dotknął poczuł ciepło - pewnie są dzisiaj zniesione. Widząc to zgarnął szybkim ruchem 2 z 10 obecnych nie mogąc więcej unieść. Nagle usłyszał potężny ryk, spojrzał w górę i ... zauważył smoka ! Czarnego smoka jednego z najżadszych okazów, coś nieprawdopodobnego a zarazem nie bezpeicznego. Wiedział że zwykły śmiertelnik nie ma szans z taką bestią wielkości okrętu średniej klasy i zionącego ogniem. Czas wiać co sił w nogach smoka widząc w jego rękach jaja zaczął go gonić paląc wszytsko za nim i łamiąc każde drzewo które stało mu na drodze, w ostatniej chwili Paweł dalekim susem wskoczył do wody, nie była zbyt głęboka ale wystarczająco głęboka aby być zanurzonym. Smok spalił wszytsko co było wokoło niego. Paweł podpłynoł kawałek do miejsca w którym nie było ognia na wodzie i dalej biegł wiedział że smok mu nie odpuści kradzieży jaj, schował je pod drzewem chciał zwabić smoka do pobliskiej górki z której mógł zbliżyć się do smoka który szybował na poziomie koron drzew. Siwo-włosy biegł co sił w nogach widząc bestie która już rozpoczęła szarże tym razem wprost na bohatera. Paweł i smok biegną na przeciw siebie, widąc już wzniesienie smok otwiera paszczę by zionąć ogniem, Paweł odbywa się od kamienia który był na szczycie górki odskakuje w lewy bok i wyciąga szybkim ruchem swój miecz sztylet był ostrze było wykonane w całości ze srebra - doskonały przeciw wszytskim stworom, zadawał im niewiarygodny ból i wzmacniał krwawienie szybkim ruchem rzuca celował w serce niestety wbił sie mu na styku prawego skrzydła i tłowiu smok zawył przeraźliwie niestety zdąrzył wyrzucić z siebie ogromną kulę ognia trafiając bohatera w lewą rękę i strzaszliwię ją parząc smok pada na ziemie i wyje z bólu. Jego ból był nieproporcjonalny do wielkościu sztyletu. Smok z bólu nie może poruszyć skrzydłem Paweł widząc swoją straszliwie zranioną ręke i chwilową niemożność smoka zaczyna uciekać. Biegnie w kierunku jaj zabiera je i biegnie co sił w nogach powtarzając - "szalony pijak! jaszczurki oczywiści to są jaszczurki! ale jakie! " Ucieka co sił w nogach w kierunku karczmy nie przestając biec ani na chwilę. Zauważa że już przestaje czuć ból w ręce. Myśli jedynie o sztylecie który utknoł w skrzydle bydlęcia nie czyniąc z niego nielota. Wie że być może już go nie odzyska. Smok już jednym skrzydłem nie poleci tak więc staję się łatwiejszym celem... Zbliża się zmierzch widać już drogę do karczmy na horyzoncie.


Allah
No gdzie on teraz jest? Gdzie?

ptz

Trainee

Posts: 91

Location: Białystok

  • Send private message

12

Wednesday, January 21st 2009, 12:09am

Mojo wyruszył w ślad z Pawłem. Nie śpieszyło mu się zbytnio, robił częste przerwy na zwilżenie gardła, ale i tak doszedł do legowiska jaszczurów w mniej niż 3 godziny. <Uuups, chyba trochę przesadziłem z tym pół dnia drogi. Mam nadzieję, że Paweł nie właduje się w kłopoty. Ponoć tu gdzieś w okolicy na bagnach grasuje smok!> Czknął donośnie na zakończenie myśli i skradając się na palcach ruszył do legowiska jaszczurów. Gniazdo było opuszczone - gady wyruszyły na polowanie. Mojo wziął 3 duże jaja z legowiska i cichaczem oddalił się z miejsca zbrodni. <Ciekawe gdzie jest Paweł? W sumie to nawet nie wiem gdzie go szukać, najlepiej zrobię piknik na drodze i poczekam. Może wróci przed zmrokiem>. Jak pomyślał, tak i uczynił. Wyciągnął znikąd kocyk i rozłożył na skraju drogi. Przeżuwając wyrwane źdźbło trawy i dbając, żeby winko nie wyparowało leżał i czekał na powrót Pawła.

Jakież było jego zdziwienie gdy po dobrych kilku godzinach zauważył rannego skrwawionego Pawła taszczącego niemały ładunek. -"Stary, gdzieżeś... <hic!> ty był! Kto cię tak urządził!? Cho no tu...<hic!> gdzieś miałem jakieś bandaże i alkohol... trzeba to opatrzyć!" - dopiero gdy Paweł zbliżył się trochę, Mojo zauważył co takiego niesie. "No kolego, co jak co, ale smoczek to się wkurwi !"

13

Wednesday, January 21st 2009, 8:55am

Neverar wyszedł z gospody wąską ścieżką w kierunku wschodnim jak mu się wydawało, za plecami miał morze na którym w spienionej toni zniknął jego okręt. Po dłuższym spacerku zauważył dwie postacie siedzące na skraju drogi. Jedną poznał odrazu.
<Toż to Mojo! Co on tu u diabła robi tak daleko od karczmy?>
Podszedł nieco bliżej. Towarzysz Mojo miał bardzo poważnie zranioną rękę a Mojo starał się mu ją opatrzyć. Nevar podszedł jeszcze bliżej gdyż nie został jeszcze zauważony.
- "Co Ci się stało?"
W tej samej chwili w której to powiedział zauważył dwa olbrzymie jaja. Od razu wiedział co to jest.
- "Czy te rany na twojej ręce to oparzenia od oddechu smoka?"
- "Mojo przyjacielu w ten sposób nie pomożemy twojemu koledze. Oddech smoka jest toksyczny i przylega do ofiary niczym klej. Tu potrzeba magii i to potężnej magii."
- "W gospodzie mam skoome i księżycowy cukier z których mogę sporządzić smoczy eliksir życia. Ale potrzebuje jeszcze kilku składników i chyba Ty Mojo będziesz w stanie mi pomóc je znaleźć."
Neverar co chwilę wyraźnie zerka na jaja.
- "Potrzebuję słodu chmielowego, wody ognistej jak zwaliśmy ten trunek u nas oraz czegoś co pochodzi od tego smoka np łuski, kropli krwi lub czegoś w tym stylu ale jajo się nie nadaje bo jest już nasiąknięte magią młodego smoka i eliksir nie zadziała"
- "A co do jaja to co chcecie z nim zrobić?"
Bądź człowiekiem daj wasala :) Wystarczy rejestracja na R5.
http://r5.bloodwars.interia.pl/r.php?r=52358

ptz

Trainee

Posts: 91

Location: Białystok

  • Send private message

14

Wednesday, January 21st 2009, 2:05pm

"W planach była... <hic!> jajecznica, ale na nią już sam zebrałem jajka. Więc albo możemy zrobić DUŻO więcej jajecznicy, albo...<hic!> sam nie wiem. Wydmuszki?" - Mojo przestąpił z nogi na nogę - "No ale wracając do kon<hic!>kretów... chmiel na pewno jest karczmie, widziałem go jak szukałem jajek. Woda ognista... no cóż, nie bez żalu ale mogę użyczyć trochę z...<hic!> rezerwy zapasowej numer 2." - rozchylił poły kimona i oczom Neverara i Pawła ukazała się cała masa kieszeni po jego wewnętrznej stronie wypełnionych różnorakimi piersiówkami. Mojo zastanowił się chwilę i wyciągnął tą środkowej kieszeni w 3cim rzędzie.- "Rocznik 761, powinna się...<hic!> nadać! Ino sprawdzę czy na pewno..." i pociągnął z niej solidnego łyka. Wciągnął głośno powietrze nosem. -"Uuu, aż żal się rozstawać z tak..<hic!> dobrym kompanem..." - Wręczył piersiówkę Neverarowi. - "No to został kawałek smoka. Kawałek bardzo wk******ego smoka. Znasz może...<hic!> jakieś sprawdzone sposoby na zdobywanie kawałków wk******ych smoków?"

15

Wednesday, January 21st 2009, 3:09pm

- "Osobiście unikam tych pokrak jak tylko mogę bo brzydko pachnie im z pyska. Ale może Pawel ma coś niecoś?"
Neverar uważnie i delikatnie przegląda ubranie Pawla
- "Pełno tu krwi ale nie wiadomo czyjej. Może Pawel nam powie więcej jak oprzytomnieje."
- "Co do wody ognistej to spokojnie wezmę tylko parę kropelek i oddam ci resztę"
Neverar schował piersiówkę po czym wskazał jaja i powiedział
- "A z tymi jajkami to niby jak chcecie ugotować smoka? toż to z ognia zrodzone i ognia się nie boi! Ale mam pomysł."
- "Skorupy jaj smoka są warte miliony tam skąd pochodzę. Smok gdy się rodzi zostawia mieszankę magicznych mocy w skorupie jajka. To można wykorzystać w alchemii ale jest jeden problem... smok musiałby się wykluć."
- " A gdzie pierwszy właściciel tych jajeczek? Mam nadzieję że daleko."
- "Zabierzmy stąd tego nieszczęśnika zanim zjawi się smoczysko. Chodźmy do gospody tam go ułożymy gdzieś i spróbójemy wyleczyć mu rękę zanim odpadnie."
Bądź człowiekiem daj wasala :) Wystarczy rejestracja na R5.
http://r5.bloodwars.interia.pl/r.php?r=52358